Zachwycony podróżą na ziemię korczewską postanowiłem uwiecznić ten piękny zakątek.
17 czerwca 2001 roku przypadła 600-setna rocznica osadnictwa na Ziemi Korczewskiej. Pierwszym właścicielem Dóbr Korczewskich był od 1401 roku
Pretor z Brzezi.Władysław Wężyk z Toporowa, poeta i podróżnik, sąsiad Kuczyńskich, tak ich opisuje:

"...Korczew leżący na górze ponad obszerną łąką, w środku której rzeka Bug przepływa, był od lat trzystu w posiadaniu starożytnego rodu Kuczyńskich z Litwy na Podlasie przybyłego, którego przodek Florian z Gąsiorowa za zasługi od Witolda, wielkiego księcia litewskiego, dobra Kuczyn dostał, a następcy jego Korczew i wiele innych jeszcze przez spadki i małżeństwa nabyli. W wielkim domu, z wytrwałej cegły postawionym, z wysokim dachem, czerwoną dachówką pokrytym, z okien którego był widok na stare miasto Drohiczyn po drugiej stronie Bugu na wzgórzu położone, gnieździł się ród Kuczyńskich, panując nad tą piękną okolicą i gromadząc koło siebie mniej zamożną szlachtę, pewną, że znajdzie zawsze w Korczewie obfite uraczenie i opiekę...".
jazz days!
"...Piastowali Kuczyńscy od lat wielu różne obywatelskie funkcje w okolicy: sędziów grodzkich, deputatów, podkomorzych, wojewodów, kasztelanów itp. Ojciec cześnika, Marcin Kuczyński, brat Wiktoryna, kasztelana podlaskiego, z Konstancją Gąsowską, podkomorzanką bielską, ożeniony, bywał wojskim mielnickim, pisarzem grodzkim brańskim, deputatem na trybunał koronny, stolnikiem, a nareszcie chorążym bielskim...".
"...Z postawy przypominał on (Feliks Kuczyński) także wszystkich naddziadów swoich, których wizerunki patrzały na niego ze ścian jadalnej sali. Za pierwszym rzutem oka poznawał przechodzień, że byli to sami Kuczyńscy tylko, bo od portretu Macieja w stalowej misiurce, aż do oblicza dwuletniego syna cześnika, Olesia, wszystkie twarze jednakową postać księżyca w pełni przypominały, a każda pierś, czy w pancerzu, czy w żupanie, a nawet w dziecinnej koszulce, mogłaby bez wysilenia kowadło średniej wielkości unieść na sobie. Pomiędzy tymi portretami znajdowały się też i wykwefione, i otoczone koronką, i zasłonięte robronem. Był pomiędzy nimi jeden wygorsowany przecudnie, z upudrowaną śliczną główką, na której spływało od niechcenia wysmukłe pióro rajskiego ptaka!...".
W 1712 r. dobra korczewskie kupił i przeznaczył na główną siedzibą rodu
* Wiktoryn Kuczyński: podkomorzy drohicki, a później kasztelan podlaski, zwany "Królem Podlasia". Właściciel m.in. dóbr Korczew i Krześlin. Był fundatorem Kościoła i Klasztoru Benedyktynek w Drohiczynie oraz Kościoła i Klasztoru Dominikanów w Krześlinie. Jego zapiski dotyczące handlu zbożem (które spławiano Bugiem do Gdańska) i innych wydarzeń w latach 1698-1737 zostały zebrane przez Zygmunta Glogera i częściowo wydane w końcu XIX w. pod tytułem "Pamiętnik Wiktoryna Kuczyńskiego". Majątkiem zawiadowali następnie:
* Leon Michał Kuczyński (1716-1777): syn Wiktoryna, bogaty i wpływowy "królik podlaski". Elektor Stanisława Leszczyńskiego, w 1733 r. podkomorzy drohicki, od 1744 kilkukrotny poseł na sejm (posłował m.in. z ziemii nadużańskiej na Sejm Elekcyjny Stanisława Augusta). Główny organizator Konfederacji Barskiej na Podlasiu. Miał synów: Feliksa, Dominika (1760-1819; starosta żurobicki, zasłużony dla administracji Księstwa Warszawskiego, barwna i popularna postać Warszawy gdzie osiadł po sprzedaniu majątku) i Antoniego.
* Feliks Kuczyński (1750-1814): syn Leona, właściciel Korczewa i Oserdowa. Miecznik podlaski od 1794 r., ostatni cześnik podlaski. Mimo, że w 1792 r. przystąpił do targowicy, po wybuchu powstania kościuszkowskiego stał się uczestnikiem insurekcji i zgromadził pod swoimi rozkazami ok. 7000 powstańców. Został mianowany pełnomocnikiem Rady Najwyższej Narodowej ziemi drohickiej. Pierwszą jego żoną była Alojza z Jabłonowskich, drugą Józefa Butler, z którą miał troje dzieci: Aleksandra, Felicjannę Konstancję (1805-1815) i Józefę (1807-1877) - zamężną z Franciszkiem Katerlą.
Władysław Wężyk w swojej kronice często wspomina o wielkim pociągu Kuczyńskich do alkoholu i zabaw. W usta swojego dziadka wkłada m.in. stwierdzenia:
"...Kuczyńscy w Korczewie, w Woźnikach i w Krześlinie już ociężali pojąc okoliczną szlachtę...".
"Kuczyńscy bowiem pili z prapradziada".
Wspomina też dość zabawne historie, których fragmenty warto przytoczyć:
"...Syn jego, pan cześnik (Feliks Kuczyński), już w niezbyt młodym wieku ożenił się z panną Butler, córką starosty preńskiego. Za jego panowania, równie jak za dziada i pradziada, Korczew szumiał codziennie prawie odgłosem uczt wesołych. Kiedy liczba gości nie zdawała się dostateczną gospodarzowi lub gdy kilku tylko przetrzymało innych w zapasach kuflowych, z korczewskiej góry, nad wszystkimi okolicznymi drogami panującej, wypatrywano przejeżdżające kolaski i bryczki, a na mijających dwór korczewski zastawiano siecie i zwracano ich przed ganek. Gościnność ta czasami wiele kosztowała tego, co jej doświadczał...".
rolnik na podlasiu
"...I tak razu pewnego pewien obywatel jadący do Warszawy, do sławnego doktora Czekierskiego, aby poratować oczy swoje, zatrzymany w Korczewie i leczony przez tamtejszych albeńczyków (imię bandy, której niegdyś ks. Radziwiłł Panie Kochanku był pryncypałem), gdy trzeciego dnia za piec się schował myśląc, że w ten sposób uniknie kielichów, wypędzony ze swojej kryjówki pałaszami, jeszcze trzy dni pić musiał. A po tej kuracji nie potrzebował już jechać do pana Czekierskiego i mógł wrócić do domu, bo już był oślepł zupełnie. A inną razą znowu, gdy jeszcze za pana chorążego banda pijacka zamiast gościa kontuszowego złapała starego bernardyńskiego braciszka, a nie mogąc się nacieszyć tą zdobyczą, gdy nie mogła zmusić do picia, skąpała go w beczce wina, a potem zamknęła w celi, każąc mu przechodzić przez próby św. Antoniego (św. Antoniego Pustelnika szatan kusił przybierając postacie pięknych kobiet)- a stąd wynikło dla dworskich niemało zgorszenia. Biedny braciszek płakał jak dziecko nad Egipcjanką i modlił się tylko do Boga, zgrzybiałe ręce składając. Lecz podobne wypadki nieczęsto się zdarzały, a nieco za wesoły ten ich tryb życia dla wprawnych w rzemiosło tylko dym gęsty z kurzących się łysin i czubów sprawiał...".
"...Pan cześnik mniej już widywał za swoim stołem towarzyszów biesiad niż ojciec jego, pan chorąży. Wielu zniszczyły wojny, inni trudniej mogli się wybrać w gościnę z powodu komor pomiędzy rozćwiartowanymi prowincjami przez różne rządy postawionych, inni się kurczyli pod nakładanymi na obywatelstwo podatkami przez Austriaków i Prusaków (pokutując za grzechy, że dawniej własnemu rządowi płacić ich odmawiali). Przecież i pan cześnik za kołnierz nie wylał, a nie omieszkał on rok w rok korzystać z rzeki spławnej, przepływającej prawie pod oknami Korczewa, aby sprowadzać na galarach z Gdańska uczciwą porcją antałków z winem...".
* Józefa Butler - druga żona Feliksa Kuczyńskiego - pochodziła z rodziny irlandzkich imigrantów i miała dość niecodzienne jak na owe czasy upodobania:
"...Choć nie stroniła od gości, przyjętym w Promierzu zwyczajem dnie całe w swojej komnacie przesiadywała i tylko na łowy towarzyszyła mężowi i gościom. Lubili ją też za to korczewscy towarzysze i przepuszczali jej uprzejmie szczególności jej właściwe, jako to: ubieranie się po męsku i palenie fajki, które by w innej, mniej towarzyskiej damie jak pani cześnikowa, wyśmiali zapewne! Damskiego towarzystwa nie szukała ona nigdy prawie, gdyż od młodości przyzwyczajona do koszarnego życia i nikogo w domu państwa generalstwa (prócz towarzyszy biesiadnych) nie widując, swój osobny pokój i swobodne życie za największe szczęście uważać przywykła...".
"...Pani Kuczyńską po stracie starszego nierównie od niej męża i bliższych swoich krewnych nie ruszała się z Korczewa (chyba gdy musiała wyjechać do dóbr swoich na Wołyń albo do Galicji), a mało kogo widując w domu swoim, zabawiała się polowaniem, ukrywszy włosy lisią czapką i na wpół od dołu po męsku się ubrawszy...".
* Aleksander Kuczyński (urodzony w 1803 r.): syn Feliksa i Józefy z Butlerów. Skupił w swoich rękach ogromny majątek po ojcu i bezdzietnych wujach Butlerach. Oficer w czasie Powstania Listopadowego, członek sztabu generała Chłopickiego, organizator gwardii ruchomej w województwie podlaskim. Później szambelan cesarski i marszałek szlachty guberni podlaskiej. Był dobrym gospodarzem i znanym hodowcą koni - w połowie XIX w. założył w Koczewie stadninę koni arabskich. Jego także wspomina Władysław Wężyk:
"...Aleksander Kuczyński, o kilkanaście lat od Władysia starszy, kołysał go był w jego dzieciństwie, gdy był zawitał z odległego o mil trzy Korczewa do graniczących z Toporowem Woźnik, z matką swoją, panią cześnikową, na polowanie. Władyś lubił Aleksandra, bo mu dobrze z oczów patrzało! Był to wysoki i barczysty mężczyzna, dobry, leniwy duchem i ciałem, nieco rozkosznik, polowania i karty namiętnie, a buteleczkę z większym pomiarkowaniem niżeli jego antenaty miłujący. Ojciec go odumarł w młodym bardzo wieku, a i stryjowie nie dłużej od ojca żyli. Pani cześnikową, kazawszy go wyuczyć czytać i pisać, pozwalała mu rosnąć swobodnie i rozwijać się fizycznie, co też bardzo dobrze on wykonał, bo jak młody dąbczak już w osiemnastym roku wyglądał...".
Nie miał zamiłowania do książek i nauki, co również wspomina Wężyk:
"...Pani cześnikowa, pojechawszy razu pewnego na dłuższy czas do stolicy z ośmioletnią córką swoją, przyjęła była nareszcie guwernera do swego osiemnastoletniego Olesia! Przysłała mu tegoż guwernera z Warszawy, a na przyjazd jego Oleś kazał swoim dworskim i włościanom przygotować wielkie polowanie na wilki. Guwerner przez grzeczność dla ucznia przyjął tę zabawę, ale nazajutrz już miał mu oświadczyć, że należy rozpocząć uczenie się, gdy go Oleś jeszcze na polowanie, już nie z ogarami, ale z chartami zawiózł; a gdy trzeciego dnia pan guwerner rozkładał książkę, Oleś go uwiadomił, że koniecznie dziś muszą się udać do lasu, bo tam na nich czeka polowanie z sieciami. Pan guwerner zżymał się nieco, ale jeszcze na ten raz przystał; lecz nazajutrz już chciał koniecznie, aby się Oleś z nim wziął do książki, co widząc pan Aleksander zostawił go bardzo grzecznie przy książce, zakazując, aby mu nie przeszkadzano, a sam już tylko ze swymi dworskimi na polowanie pojechał. Gdy za powrotem pan guwerner jął mu czynić wymówki i o posłuszeństwo, do którego mu pani cześnikową prawo dała, upominać się, pan Oleś kazał zaprząc, związać (podobno), a przynajmniej wsadzić go do powozu i odesłał go matce swojej do Warszawy, donosząc jej listem, że się z tym panem guwernerem zgodzić nie może, bo jakiś dziwak i nie zna się ani na grzeczności, ani na przyjemnościach polowania. W podobny sposób odbył Aleksander swoją edukacją, ale że był dobry w gruncie i miał bardzo trafny, tak zwany chłopski rozum, a przy tym wielki majątek, a niewielką ambicją, przeszedł jako tako przez życie, dając sobie radę i niejednemu dopomagając...".
* Aleksander ożenił się z Joanną Wulfers (1812-1888), córką warszawskiego adwokata. Przyjaźniła się ona z Cyprianem Kamilem Norwidem, którego poznała w Paryżu (gdzie przebywała w 1861 r. wraz z trzema córkami). Poeta utrzymywał z nią kilkuletnią korespondencję. Zachowało się kilkadziesiąt listów Norwida do "Pani na Korczewie" oraz wiersze dedykowane jej oraz Józefie Koszutskiej (nauczycielce córek). Kilkadziesiąt listów i cztery wiersze ukazały się drukiem w 1963 r. w tomiku "Do pani na Korczewie". Aleksander i Joanna mieli 3 córki (syn Leon wcześnie zmarł).
Natomiast w 1420 roku Korczew został nadany synowi Piotra ( Pretor ) Stanisławowi Korczewskiemu.
Na Stanisławie wygasła linia męska Korczewskich i dobra Korczewskie przeszły w ręce ich jedynej córki Zofii, która wyszła za mąż za Stanisława Hlebowicza.
Na początku 17 wieku Dobra na Korczewie i Bartkowie przeszły we władanie Krzysztofa Wiesiołowskiego - wnuka bezdzietnego Mikołaja Hlebowicza. Ten wysoce utytułowany działacz polityczny był też marszałkiem sejmów zwyczajnych w Warszawie, wiernym stronnikiem Króla Zygmunta III. Walczył z rokoszanami.
Ufundował i łożył na liczne kościoły i klasztory. Był człowiekiem wrażliwym na sprawy społeczne. Cały swój majątek zapisał na rzecz dobra publicznego.
Kolejnym właścicielem Ziem Korczewskich był Wiktoryn Kuczyński. Był on zapobiegliwym gospodarzem, który każdego roku wysyłał żyto własnymi statkami do Gdańska, gdzie magazynował zboże w dzierżawionych młynach przewidując tamtejsze lepsze ceny.
" Król Podlasia" Wiktoryn Kuczyński dbał o staranne wychowanie i kształcenie swoich dzieci. Jego najstarszy syn Leon, zwany zdrobniale " Królikiem Podlasia" przejął po ojcu dobra na Korczewie i okolicach. Przydomki te wynikały z potęgi gospodarczej, która posiadał najpierw ojciec a potem syn.
Leon Kuczyński był w 1768 roku głównym organizatorem konfederacji barskiej na Podlasiu. Jego dobra odziedziczył najstarszy syn Feliks Kuczyński.
Za jego czasów został wybudowany szpital przy kościele parafialnym w Knychówku.
Dziś ten dom ( wikarówka ) spełnia funkcje parafialne.
Kolejny właściciel dóbr Korczewskich, Aleksander Kuczyński, starał się o uprzemysłowienie majątków. Umiał dobrze zagospodarować urodzajne ziemie Korczewskie. Rozległość dworska Korczewa wyniosła w 1866 roku 6559 morgów.
Aleksander Kuczyński wielbił także muzykę. W Korczewie zatrudniał 12 osobową orkiestrę. Zaprowadził znaną na Podlasiu stadninę koni czystej krwi arabskiej.Był współorganizatorem Towarzystwa Wyścigów Konnych w Warszawie.
Za jego czasów dokonano rozplanowania zespołu parkowego nadając mu częściowo charakter angielski.
Joanna Kuczyńska małżonka Alreksandra przeszła do historii literatury z powodu prowadzonej korespondencji z Cyprianem Kamilem Norwidem. Znany wiersz " Do Pani na Korczewie".
Cała korespondencja Norwida do Marszałkowej przechowywana była do wybuchu II wojny światowej w archiwach korczewskich. W 1958 roku listy Norwida do Joanny zostały sprzedane bez zgody prawowitych właścicieli przewodniczącemu PAX Bolesławowi Piaseckiemu, który dalej przekazał je do Biblioteki Narodowej w Warszawie.
Dziedziczka Aleksandra i Joanny Ludwika wyszła za mąż za Tadeusza Leona Ostrowskiego. Jej syn Aleksander Ostrowski dużo podróżował po świecie zworząc do Korczewa unikatowe okazy egzotycznych drzew, roślin a nawet zwierząt.. Był autorem pionierskich konstrukcji hydrologicznych .Rozbudowa sieć stawów w majątku Bartków.
W drugiej połowie XIX wieku przemysł wkroczył także do Dóbr Korczewskich.
Wybudowano wówczas gorzelnie w Bartkowie , gdzie zamontowano po raz pierwszy maszynę parową. Postawiono także murowane obory i stodoły. Pracownikom dworskim w Bartkowie Starym wybudowano słynne czworaki., wielorodzinne domy , z których dziś pozostały tylko ruiny.
Dobra Korczewskie w 1929 roku zostały wyróżnione Wielkim Medalem Srebrnym na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu.
Kiedy wybuchła II wojna światowa , hr Krystyn Ostrowski ewakuował skarb państawa do Anglii.
II wojna światowa i nowy system polityczny zniszczył doszczętnie cały dorobek kulturalny i społeczno - gospodarczy Ziemi Korczewskiej.
Zniczszeniu uległy nawet grube mury pałacu, który służył za dom niektórym mieszkańcom Korczewa. Rozebrano solidnie zbudowane niegdyś kamienne obory, murowane czworaki w Bartkowie Starym i inne zabudowania gospodarcze Majątku Korczewskich. Bezpowrotnie zrabowano z pałacu wszystkie dobra kultury, w tym słynny zbiór korespondencji Cypriana Norwida do Joanny Kuczyńskiej Pani na Korczewie.
W 1990 roku za symboliczna złotówkę Renata Ostrowska i Beata Ostrowska - Harris odkupiły utracony majątek rodzinny. Następnie z wielką pasją podjęły się odbudowy tak aby przywrócić "perłę Podlasia dawnej świetności. W części przyszedł im z pomocą Konserwator Zabytków Powiatu Siedleckiego , deklarując dalszą pomoc w rekonstrukcji wnętrz pałacowych.
tutaj
Założone w 1996 roku Towarzystwo Przyjaciół Korczewa, także wspiera swoimi dzialaniami do upowszechniania historii i tradycji regionu oraz inspiruje społeczność lokalna do czynnego uczestnictwa w życiu kulturalnym i odbudowie zabytków architektury Korczewa i okolic.
W tym zakresie największe zasługi położyła Pani Renata Ostrowska.
Zmarła w swoim pałacowym pokoju w otoczeniu najbliższych osób 21.10.2000 roku.